Gdzie dobrze zjeść - Ekspert Sukces

Miłośnikom niespodzianek proponuję wycieczkę do restauracji, która znajduje się na... końcu świata. Sasino to niewielka wieś pomiędzy modnymi (i zatłoczonymi do granic możliwości) Dębkami a Łebą.

W sezonie nie ma tu zbyt wielu wczasowiczów za to jest senny nieco spokój niewielkiej wsi i restauracja, do której "pielgrzymują" jak rok długi mieszkańcy Trójmiasta. Trafić do niej niełatwo, a droga może zniechęcić mniej wytrwałych: jadąc z Gdyni za Przebędowem należy skręcić w lewo na Kurowo i dalej przez Ciekocino dociera się do Sasina. Niepozorna, przydrożna chałupa, opleciona winną latoroślą. Gdy wejdzie się do niej, pierwszym odruchem jest... chęć wyjścia z obawy, że przez nieuwagę trafiło się do mieszkania właścicieli. wa nie wielkie pokoje, w rogu regał z książkami, starą maszyną do pisania i kilkoma bibelotami oraz kominek. Latem stoliki pojawiają się również w sadzie, gdzie serwuje się ryby z grilla i pieczone prosię (całe wraz z miskami surówek kosztuje 300 zł). Restauracja jest niewielka i prawdziwie rodzinna: właścicielka, pani Ewa Dmochowska sama gotuje, a jej mąż podaje gościom. Podobnie rodzinna jest atmosfera, a jedzenie przypomina obiad u mamy. Na przystawkę dostaje się (gratis!) delikatnego w smaku śledzia w sosie majonezowym. A zaraz potem radzę spróbować "flagowego" dania, czyli golonki (2,20 za 100 g): najpierw peklowana, potem gotowana, a w ostatniej fazie opiekana na ruszcie. Dzięki temu jest pozbawiona tłuszczu, a skórkę ma cudownie rumianą i chrupiącą. Do tej golonki otrzymacie aż sześć różnych sosów: tatarski, czosnkowy, z parzonego chrzanu, cumberland, musztardowy i paprykowy.

Tym, którym niemiłe prosię w każdej postaci, polecam pstrągi przyrządzane na dwa sposoby: zapiekane w śmietanie (10 zł) i po polsku (15 zł). Ryby pochodzą z pobliskiej hodowli i mają zniewalający urok świeżości. A do tego zestaw wyjątkowo smacznych surówek - 1,50 zł. Zakończyć posiłek proponuję dwojako: albo domowym ciastem (2 zł) polanym bitą śmietaną, albo (wybrałem to drugie) tzw. płonącym winem (20 zł cała butelka).

Jego podawanie to cały skomplikowany rytuał: w naczyniu podgrzewa się czerwone, gronowe wino. Nad nim, na siatce znajduje się płonąca "głowa" cukru. Karmel spływa do wina i nadaje mu specyficzny smak.

Zupełnie świadomie pominę tam wiele innych specjałów z karty: np. domowy rosół (za 2 zł), kurczaka po chińsku (10,50), zrazy zawijane (8 zł) czy polędwicę po angielsku (11 zł), ponieważ za jednym razem wszystkiego spróbować się nie da. A kto trafił tu raz - zawsze wraca.

Wystrój sali: ****
Jakość obsługi: ****
Estetyka potraw: ***
Smak potraw: ****
Skala ocen: od * do ****

Go back